Planszowe granie na ekranie

Już od wielu lat jestem fanem gier planszowych. Lubię odkrywać nowe mechaniki i rozgryzać ich zazębiające się złożoności. Aspekt socjalny jest dla mnie równie ważny, zdecydowanie wolę zagrać w nudną grę z kimś, kogo lubię, niż męczyć się przy megahicie w towarzystwie buca. Przez długi czas trzymałem się jednak z dala od growych adaptacji planszówek. Nie czułem potrzeby ich sprawdzania, bo zazwyczaj miałem pod ręką fizyczny egzemplarz, który przy najbliższym spotkaniu mógł wylądować na stole. Od pewnego czasu coś się jednak zmieniło. Czy to przez większą ochotę na granie w planszówki, czy przez odpalanie gier ze Steamowych bundli, coraz częściej łapię się na tym, że zerkam na dobrze mi znane tytuły w swojej cyfrowej bibliotece.

Poniżej postaram się zestawić kilka najpopularniejszych cyfrowych planszówek, które (za naprawdę śmieszne pieniądze) pozwalają zapoznać się z tytułami uznawanymi już za klasykę. Większość z nich oferuje tryb multiplayer online, ale nie będę się na nim skupiał. Nie przepadam za rywalizacją w sieci, szczególnie z obcymi osobami. Zamiast tego skoncentruję się na doświadczeniach dla jednego gracza.

Cascadia. Budujemy tutaj siedliska i zasiedlamy je zwierzętami. Kafle mają kształt heksów, a naszym zadaniem jest układanie ich w taki sposób, aby zdobyć jak najwięcej punktów. Na planszy umieszczamy też żetony zwierząt, które punktują według określonych zasad. Interakcja między graczami jest znikoma, więc rozgrywka z komputerem lub w trybie solo przebiega bardzo spokojnie i przewidywalnie. Interfejs jest czytelny, a stonowana oprawa graficzna świetnie oddaje klimat gry. Do wykonania mamy sporo wyzwań i osiągnięć, które pozwalają rozwijać profil. Mimo że jedyną nagrodą za kolejne poziomy jest satysfakcja, wszystko zostało zaprojektowane tak, że zwyczajnie sprawia przyjemność. Polecam, to bardzo udana adaptacja, która naprawdę sporo oferuje samotnemu graczowi.

Link do Steama: https://store.steampowered.com/app/2438970/Cascadia/?l=polish

Na Skrzydłach. Będziemy hodować ptaki, ptaszorki. Naszym zadaniem jest budowanie zestawów kart, które po aktywacji zapewniają zasoby pozwalające zagrywać kolejne karty. W efekcie tworzymy coraz sprawniej działający „silniczek”, który ma nam przynieść jak najwięcej punktów na koniec gry. Rozgrywka trwa określoną liczbę rund, a każda z nich robi się coraz bardziej rozbudowana, bo wraz z postępem rośnie wachlarz dostępnych możliwości. Jeśli chodzi o adaptację cyfrową, to jest ona zrobiona na piątkę. Ma masę klimatu, sporo osiągnięć i dodatkowe tryby (choć za część z nich trzeba już dopłacić). Można się co prawda przyczepić do tego, że gra wygląda, jakby była projektowana głównie pod urządzenia mobilne, ponieważ bywają momenty, w których przydałoby się więcej informacji na ekranie, a zamiast tego musimy przeklikiwać się między zakładkami. Mimo to zdecydowanie polecam. Odpalając tę grę, nie spodziewałem się, że wsiąknę na kilka godzin. I, co gorsza, zacząłem się zastanawiać nad dokupieniem dodatku do fizycznej wersji… Chyba im się udało.

Link do Steama: https://store.steampowered.com/app/1054490/_WINGSPAN_NA_SKRZYDACH/

Everdell. Jako małe zwierzątka budujemy własną osadę, która ma jak najlepiej prosperować i przyciągać nowych mieszkańców. W skrócie: zagrywamy karty, płacąc różnymi surowcami, które zdobywamy dzięki umiejętnemu wykorzystywaniu naszych „pracowników” na planszy. Oprawa graficzna jest bardzo przyjemna, zarówno ta dwuwymiarowa na kartach, jak i trójwymiarowa w samej adaptacji. Karty nie leżą tu płasko na stole, tylko są osadzone w fantazyjnym, przestrzennym świecie. Wizualnie to naprawdę cudeńko. Niestety, czytelność rozgrywki wypada już gorzej. Mimo obecności samouczków gra nie jest zbyt przyjazna dla początkujących. Teoretycznie mamy sporo miejsca na planszy, ale jednocześnie interfejs jest dość oszczędny w przekazywaniu informacji. Nie widzimy pełnych kart na ręce, a zagrane karty często zamieniają się w małe ikonki. Żeby dowiedzieć się czegoś więcej o tym, co leży na stole, trzeba jeszcze dobrze trafić kursorem, ponieważ inaczej podpowiedź się nie pojawi. To niby drobiazgi, ale przez pierwsze partie potrafią mocno irytować. Jeśli jednak się przez to przebijemy, oprócz standardowej gry z botem dostajemy też dodatkowe wyzwania, podobne do tych z Cascadii. Polecam, ale mimo wszystko w pierwszej kolejności zerknąłbym na dwie wcześniej opisane gry.

Link do Steama: https://store.steampowered.com/app/1722840/Everdell

Wsiąść do pociągu. Na koniec klasyk, który jak wiele innych planszówek doczekał się swojej cyfrowej adaptacji. Większość osób pewnie zna zasady, ale dla porządku: budujemy sieć połączeń między miastami: w Europie, Stanach Zjednoczonych, a czasem też w innych częściach świata, w zależności od posiadanej wersji gry. W swojej turze albo dobieramy karty, które pozwolą nam budować trasy, albo stawiamy połączenia na mapie. Strategia nie jest tu szczególnie zaawansowana, ale samo łączenie miast i realizowanie biletów (czyli celów wskazujących, które miejsca musimy połączyć) daje sporo satysfakcji. To pewnie jeden z powodów, dla których gra szturmem zdobyła stoły graczy. Dzięki stosunkowo niskiej złożoności adaptacja cyfrowa nie miała zbyt wielu przeszkód do pokonania, żeby oddać klimat oryginału. Jest intuicyjna, przejrzysta i po prostu przyjemna w odbiorze. Największym problemem jest jednak zawartość. W podstawowej wersji dostajemy tylko jedną mapę, która dość szybko może się znudzić, szczególnie kiedy będziemy graliz botami. Jeśli chcemy większej różnorodności, każdą kolejną planszę trzeba dokupić. Niby nic niezwykłego, ale zostaje lekkie wrażenie obcowania z „niedokończonym” produktem, jakbyśmy grali w coś na kształt early accessu.

Link do Steama: https://store.steampowered.com/app/2477010/Ticket_to_Ride

To na tyle. Jeśli zagram w kolejne planszowe adaptacje, na pewno pojawi się druga część wpisu!